Łeba nad morzem oraz inne miejscowości

wczasy, wakacje, urlop

Panowanie Książąt Pomorskich

27 luty 2013r.

ZMIERZCH PANOWANIA KSIĄŻĄT POMORSKICH Książęta Pomorza Zach. zażywali w w. XV faktycznej niezależności głównie dzięki poparciu ze strony Polski. Zwycięstwo polskie nad Krzyżakami przywróciło Polsce władztwo nad Pomorzem Wschodnim, co zapewniało na szerokim odcinku wspólną granicę między Polską a Pomorzem Zach., nie mówiąc już o tym, że zażegnywało ostatecznie niebezpieczeństwo agresji krzyżackiej na księstwo słupskie. Z rozgromienia i częściowego rozbioru państwa krzyżackiego książęta słupscy uzyskali również korzyści terytorialne, nabywając Lębork i Bytów jako lenna Polski. Poważną jednak dla Pomorza Zach. groźbę przedstawiały roszczenia Hohenzollernów brandenburskich, którzy nawiązywali do dawnych tradycji askańskich i domagali się zwierzchnictwa nad całym Pomorzem Zach. Historycy niemieccy podkreślają świadomą dążność Hohenzollernów do zapewnienia Brandenburgii szerokiego dostępu do morza, oraz obrony interesów niemczyzny na terenie nadodrzańskim. W tej sytuacji Kazimierz Jagiellończyk nie zdobył się na jasną decyzję, zapewne obawiając się konfliktu z samym cesarzem. Książęta pomorscy przeciwstawiali się natomiast energicznie roszczeniom zwierzchniczym Brandenburgii, opartym na przywilejach i nadaniach cesarskich; podkreślali, że Szczecin i Pomorze to nie jakieś biskupstwo czy probostwo, które by papież lub cesarz mogli swobodnie rozdrapywać, i zaznaczali mocno, iż kraj ten należał do ich przodków od czasów pogańskich, tedy tylko dynastia książęca słowiańska ma do niego prawo. Z takiej argumentacji można było snadnie wysnuć wniosek, że książęta pomorscy mają pełne prawo przyjąć na powrót dawne zwierzchnictwo władców polskich, uchylając się od przyjętego ongiś zwierzchnictwa cesarzy,skoro ci nie respektują praw udzielnych Pomorza i chcą je zamienić na kraj lenny Brandenburgii. Jasne było, że książęta pomorscy będą mogli się przeciwstawić skutecznie roszczeniom Brandenburgii jedynie w tym wypadku, jeśli znajdą odpowiednio silne poparcie w potężniejącej podówczas Polsce Jagiellonów. Reprezentantem takiego właśnie kursu polityki pomorskiej był książę Bogusław X, który po śmierci ojca, Eryka II, objął rządy w Szczecinie i Słupsku (1474). Nauczycielem i wychowawcą Bogusława był kanonik krakowski Jan Długosz, wielki patriota i znakomity historyk, który niewątpliwie pouczył młodego księcia, ,,ile naród niemiecki uszczuplił krajów polskich"; przypomniał dawne władztwo słowiańskie nie tylko na Pomorzu Zach. i sąsiednich wyspach, ale również i w Brandenburgii, a szczególnie mocno podkreślał, że Polska winna przyłączyć na powrót do wspólnej macierzy tak silnie ongiś związane z nią ziemie, jak np. ziemię słupską. Takie uwagi i życzenia zapisał Długosz na kartach swej historii; nie w innym też duchu wychowywał księcia Bogusława. Z dworu krakowskiego wyniósł tedy młody książę szczeciński doskonałą znajomość języka polskiego — którym zresztą mówiła podówczas jeszcze większość jego podwładnych — oraz tradycji historycznych związków Pomorza Zach. z Polską. Już w zaraniu rządów Bogusława X widać tendencję do uwolnienia się spod zwierzchnictwa brandenburskiego. Właśnie krewniak jego, Warcisław X ołogoski, wszczął spory z elektorem Albrechtem Achillesem o pograniczne grody, zabrane poprzednio przez Brandenburczyków, wykorzystując uwikłanie się Hohenzollerna w sprawy śląskie (księstwa głogowskiego). Bogusław X — jakby dla podkreślenia, że może liczyć na protekcję możnego władcy Polski — udał się do Malborka i tamże przyjął z rąk Kazimierza Jagiellończyka pasowanie na rycerza (1476). Następnie wspierał Warcisława w jego walkach z Hohenzollernem. Zdawał sobie jednak sprawę z siły Brandenburgii i wolał na razie uśpić jej czujność: w r. 1477 poślubił córkę Fryderyka II Małgorzatę. Już jednak w następnym roku użyczył pomocy Warcisławowi X w jego wyprawie na Gardziec nad Odrą (Gartz), zakończonej zdobyciem tego ważnego strategicznie grodu. W odwet jednak zorganizował Albrecht Achilles wielką wyprawę na książąt pomorskich. Wobec znacznej przewagi liczebnej wojsk Hohenzollerna groziła Pomorzu Zach. wprost katastrofa. W samą porę przyszła tedy interwencja króla Kazimierza Jagiellończyka, który zapośredniczył rozejm (we wrześniu 1478 r.). Należy zaznaczyć, że historycy niemieccy porównują ów moment dziejowy do r. 1678, kiedy to elektor Fryderyk Wilhelm miał już w ręku całe Po- morze Zach., a w końcu jednak musiał na skutek energicznej interwencji króla francuskiego Ludwika XIV ustąpić zdobyczy na rzecz Szwedów, panujących wówczas w Szczecinie i na Zaodrzu. W ostatecznym niepowodzeniu polityki brandenburskiej w czasach Fryderyka Wilhelma niemałą rolę odegrało stanowisko króla polskiego Jana III, który w toku tej wojny szachował Brandenburgię i utrudniał jej swobodę ruchów. Podobnie w r. 1478 interwencja polska osłoniła Pomorze Zach. przed zaborem brandenburskim. Rzecz prosta, że w obu wypadkach Polska bynajmniej swych wszystkich możliwości nie rozwinęła. Okoliczności były w r. 1478 o wiele bardziej dla Polski sprzyjające. Ograniczyła się ona jedynie do akcji pośredniczącej względnie do szachowania Hohenzollernów, co wprawdzie ratowało przejściowo Pomorze przed zaborczością brandenburską, ale nie zabezpieczało trwale niezależności tego kraju. Zwycięska wyprawa na Pomorze przyniosła Hohenzollernom pewne zdobycze terytorialne (Gardziec pozostał jednak przy Pomorzu) i niemałe korzyści polityczne. Bogusław X odwrócił na razie największe niebezpieczeństwo przez ustąpienie kilku grodów pogranicznych oraz dalsze koncesje na rzecz roszczeń brandenburskich do zwierzchnictwa nad Pomorzem. Pod koniec feralnego dla Pomorza r. 1478 zmarł bezpotomnie książę Warcisław X. Spadek po nim objął Bogusław X, który teraz władał całym Pomorzem Zach. od Strzałowa i wyspy Rugii po Lębork i Bytów. W ten sposób nastąpiło zjednoczenie Pomorza Zach. w ręku jednego władcy. Zarazem jednak nacisk brandenburski zmusił Bogusława X w r. 1479 do uznania zwierzchnictwa Hohenzollernów nad wszystkimi swoimi posiadłościami. Bogusław uważał to niewątpliwie za koncesję chwilową, dyktowaną nader ciężką sytuacją po przegranej wojnie z roku poprzedniego. Brandenburczycy jednak niezmiernie skrzętnie notowali wszystkie dokumenty, wspierające ich roszczenia do Pomorza. Tak więc będą się z uporem powoływać i na układ z r. 1479, domagając się usilnie jego wykonania. Bogusław X starał się przecież w miarę możności odpierać roszczenia brandenburskie. Po śmierci Albrechta Achillesa (1486) odmówił hołdu lennego elektorowi Janowi. Stosunki z Hohenzollernami popsuły się jeszcze bardziej, kiedy Bogusław oddalił od siebie żonę Małgorzatę, zrażony jej bezdzietnością i zniechęcony jej intrygami na rzecz Brandenburgii. Chcąc uchylić roszczenia Hohenzollernów Bogusław wytoczył sprawę przed cesarza Maksymiliana I, uzasadniając przy pomocy licznych dokumentów swe prawo do stanowiska bezpośredniego księcia Rzeszy. Niebawem przekonał się zresztą, że na tej drodze niewiele jest do uzyskania, gdyż cesarz w zasadzie opowiadał się po stronie Hohenzollerna. Znacznie większym powodzeniem uwieńczony był inny krok polityczny księcia Bogusława. Nawiązując do swej zasadniczej koncepcji szukania oparcia w Polsce, podjął starania o rękę królewny Anny, córki Kazimierza Jagiellończyka. Król polski przyjął je życzliwie i niebawem młodziutka (15-letnia) Anna Jagiellonka zawitała do Szczecina, gdzie w lutym 1491 r. odbyły się zaślubiny książęce. Małżeństwo Anny, której trzech braci kolejno zasiadało na tronie polskim, wzmocniło znacznie pozycję Bogusława wobec Brandenburgii. Te względy zdecydowały niewątpliwie o taktyce dworu brandenburskiego stosowanej wobec księcia pomorskiego. Wbrew zdaniom nielicznych doradców, zalecających wojnę w odpowiedzi na odmówienie hołdu, przeważyło w otoczeniu elektora zdanie, że należy raczej wybrać drogę układów z Bogusławem. Przebiegli Brandenburczycy liczyli zresztą na bezpotomny zgon Bogusława, co otwarłoby przed domem Hohenzollernów nowe widoki. W rezultacie podjęto żmudne i przewlekłe rokowania zakończone układem w Pyrzycach, w marcu 1493 r. Elektor Jan zrzekł się pretensji do zwierzchnictwa lennego, w zamian za co Bogusław przyznał Hohenzollernom prawo do sukcesji w księstwie pomorskim w razie wygaśnięcia linii książęcej. Tak więc Bogusław X wygrał wprawdzie z górą dwa wieki ciągnący się spór z Brandenburgią o zwierzchnictwo lenne nad Pomorzem, ale swe zwycięstwo okupił drogo, bo przyznaniem Hohenzollernom prawa dziedziczenia po słowiańskich książętach Pomorza. W danej sytuacji nadzieje Hohenzollernów były tym większe, że Bogusław wciąż jeszcze nie miał syna. W kilka jednak tygodni po układzie w Pyrzycach księżna Anna urodziła syna (Jerzego I), obdarzając w latach następnych swego małżonka dalszym jeszcze licznym potomstwem. Rachuby Hohenzollernów na rychłe odziedziczenie księstwa pomorskiego zostały przekreślone. Niemniej pozostał im nowy tytuł do roszczeń na przyszłość, który im posłuży w odpowiednim czasie do położenia ręki na Pomorzu Zach. W ogólności tedy należy uznać układ w Pyrzycach za chwilowy sukces Bogusława. Zapewne w latach następnych książę Bogusław, szczęśliwy ojciec kilku synów, dumny ze swej małżonki z polskiego domu królewskiego, nie myślał o dalszych konsekwencjach układu pyrzyckiego, rad, że los przesunął podobne ewentualności w dal bardzo odległą. Nie był zresztą pewny nawet i tej zdobyczy, jaką było uwolnienie się od zwierzchnictwa brandenburskiego; poznał się już o tyle na krętactwie Hohenzollernów, że mógł przewidywać z ich strony ponowne podniesienie roszczeń. Na wszelki tedy wypadek starał się zabezpieczyć przez wzmocnienie swej pozycji tak w samym kraju jak i w stosunkach międzynarodowych. Przez cały czas swych rządów Bogusław X starał się wzmocnić władzę książęcą, której powaga mocno podupadła pod rządami jego poprzedników. Zwłaszcza w okresie podziału Pomorza na kilka części pod udzielnymi książętami kwitła w pełni samowola butnego, rozpasanego rycerstwa, które trudniło się przeważnie rozbojem, grabiąc bez skrupułów karawany kupieckie, biorąc w tym przykład z rycerzy-rabusiów niemieckich, uprawiających swój proceder niemal bezkarnie we wszystkich krajach Rzeszy. Miasta broniły się przed grabieżcami lądowymi i korsarzami morskimi przez two. zenie samowolnych związków, które przeciwstawiały się nierzadko hardo również książętom. W tej sytuacji Bogusław dołożył wszelkich starań dla przywrócenia powagi władzy książęcej oraz okiełznania czynników rozkładu. Stopniowo, ale z całą konsekwencją dążył do obalenia przerostów znaczenia stanów, poddając tak rycerstwo jak i miasta pod jednolitą władzę książęcą; z miast jedynie Strzałów zdołał zachować przeważną część swych rozległych przywilejów. Książę Bogusław zaprzestał zwoływania sejmów krajowych, złożonych z przedstawicieli stanów, zasięgając w sprawach państwowych zdania jedynie swych przybocznych doradców. Uzależnił od siebie i usprawnił administrację jak też i sądownictwo w księstwie. Przez odpowiedni dobór urzędników oraz czujną nad nimi kontrolę uporządkował fatalne dotąd stosunki w domenach książęcych, zapewniając sobie poważne dochody; wprowadził zarazem stałe podatki bezpośrednie. Usunął dotychczasowy rozstrój w stosunkach monetarnych, wynikły z praktyk władców brandenburskich, zarzucających Pomorze monetą "spodloną" (poniżej wartości oficjalnej), które to praktyki naśladowali zresztą też i sami książęta pomorscy, ratując się przed zupełnym ubóstwem wypuszczaniem podobnej monety. Reforma monetarna księcia, polegająca na wprowadzeniu w całym kraju jednolitej monety (1 gulden — 3 grzywny = 48 szylingów), przyczyniła się walnie do opanowania anarchii w tej dziedzinie. Po zjednoczeniu Pomorza przeniósł stolicę do Bardo, ale Szczecina nie zaniedbywał, upiększając miasto przez rozbudowę pałacu książęcego, zarządzoną z okazji zaślubin królewny polskiej Anny. Podniósł powagę książąt pomorskich na zewnątrz, w częstych wyjazdach nawiązując osobiste kontakty z cesarzem i książętami Rzeszy oraz innymi władcami. Szczególnym rozgłosem cieszyła się jego pielgrzymka do Ziemi Świętej (1496—1498), w czasie której zasłynął z swych przygód morskich i walk z korsarzami. Co jednak ważniejsze, dał się poznać bliżej w ówczesnym wielkim świecie politycznym, odwiedził dwór cesarza Maksymiliana, złożył wizytę doży weneckiemu oraz papieżowi Aleksandrowi VI Borgii, który urządził Bogusławowi uroczystą "koronację książęcą". Spośród książąt słowiańskich Pomorza Zach. Bogusław X był indywidualnością bodaj ńajwybitniejszą. Przez historiografów pomorskich nazwany został Wielkim, dzięki zaletom umysłu i swej silnej woli. Imponował również współczesnym niepospolitym wzrostem i siłą fizyczną oraz iście słowiańską fantazją. Najbardziej interesujące w polityce Bogusława są jego kontakty z Polską, pilnie utrzymywane przez cały czas panowania, których ukoronowaniem miało być przyjęcie zwierzchnictwa polskiego. Rokowania w tym względzie nawiązane zostały między Bogusławem a królem polskim Aleksandrem w r. 1503. Prowadzący je z ramienia króla biskup kujawski Krzesław z Kurozwęk stwierdził w osobistych rozmowach daleko idącą gotowość Bogusława do uznania zwierzchnictwa polskiego i przedstawił sprawę Aleksandrowi. W następstwie król na sejmie w Piotrkowie w r. 1504 wyznaczył posła do księcia, dziekana gnieźnieńskiego Mikołaja Kościeleckiego. W instrukcji wyraźnie podkreślono, że Bogusław zgodził się złożyć hołd lenny królowi polskiemu z wszystkich ziem pomorskich, przywracając w ten sposób stan prawny, jaki ongiś istniał między Pomorzem a Polską. W zamian za to król Aleksander gotów był oddać Bogusławowi w posiadanie grody Wałcz i St. Drawsko (Drahim), oraz dzierżone przez książąt pomorskich od r. 1466 Lębork i Bytów, z których Bogusław X wzbraniał się składać hołd Polsce, niewątpliwie w tej nadziei, że uda mu się je trwale i ściśle związać z całym kompleksem swych ziem, a wreszcie wypłacić zalegający dotąd częściowo posag księżny Anny z dodatkiem pewnej corocznej sumy dożywocia. Na tych podstawach Kościelecki miał przeprowadzić ostateczne rokowania z księciem pomorskim. Z niewiadomych bliżej przyczyn sprawa zaczęła się przewlekać. Należy przypuszczać, że wyłoniły się jakieś trudności z wypłatą kwot posagowych, na co nie mógł się zdobyć skarb królewski. Niemałą zapewne rolę odgrywały rachuby Bogusława na efektywną pomoc polską w razie nowego konfliktu z Brandenburgią; konflikt groził w każdej chwili, skoro Hohenzollernowie domagali się nadal uznania swego zwierzchnictwa, chcąc sobie powetować zawiedzione nadzieje na rychłą sukcesję pomorską (księżna Anna zmarła w r. 1503, pozostawiając trzech synów). Tymczasem nieudolny król Aleksander nie umiał się uporać z trudnościami wewnętrznymi, a na domiar pochłonięty był sprawą konfliktu litewsko-moskiewskiego. W tych warunkach Bogusław nie mógł liczyć na poważniejsze poparcie polskie przeciwko Brandenburgii, wolał tedy również ostateczną decyzję w kwestii zwierzchnictwa odroczyć. Niemniej jednak rokowania prowadzono dalej w ciągu r. 1505 i 1506. Na wrzesień r. 1506 wyznaczono zjazd posłów polskich i pomorskich do Chojnic. Śmierć jednak króla Aleksandra uniemożliwiła finalizację rokowań. Po kilku latach nawiązał je znowu Bogusław X z królem polskim Zygmuntem I. Z okazji zaślubin syna księcia pomorskiego wysłał król do Szczecina jako swego przedstawiciela kasztelana poznańskiego Łukasza Górkę (1513). Bogusław wyraził wprost wobec Górki swe życzenie związania Pomorza z Polską. Król Zygmunt nie zdobył się przecież na jasną decyzję, natomiast zaproponował odłożenie definitywnych rokowań na później. Na pierwszy plan w polityce królewskiej wysuwały się wówczas sprawy litewskie oraz zagadnienie stosunku do Prus krzyżackich. Złudzony ostrożną taktyką elektora brandenb. Joachima, który na razie nie angażował się jawnie po stronie swego krewniaka w Prusiech i przybierał maskę pokojowego sąsiada Polski, Zygmunt nie rozumiał łączności zagadnienia pruskiego i pomorskiego. Wszak przyjęcie Pomorza Zach. pod skrzydła Polski oznaczałoby położenie tamy dalszemu rozrostowi potęgi Hohenzollernów na po-brzeżu bałtyckim i tym samym podrywałoby pozycję Albrechta w Prusiech: w takim wypadku cały tok dalszych wydarzeń na terenie Prus krzyżackich byłby niewątpliwie o wiele korzystniejszy dla Polski. Niestety, Zygmunt nie umiał się zdobyć na bardziej wnikliwą i ogarniającą całość zagadnień ocenę interesów Polski na pobrzeżu bałtyckim. Zarazem bał się w danej chwili nowych komplikacji politycznych, konfliktu z Brandenburgią i cesarzem, nieuchronnego następstwa śmiałych i jasnych decyzji w stosunkach polsko-pomorskich. Nie brak było przecież w Polsce polityków dalej wzrokiem sięgających. Takim był przede wszystkim prymas Jan Łaski, zwolennik połączenia Pomorza Zach. z Polską. Z jego to wiedzą udał się w r. 1517 do Szczecina zaproszony przez Bogusława starosta człuchowski Rafał Leszczyński, który podjął tamże rozmowy w kwestii przywrócenia zwierzchnictwa polskiego nad Pomorzem. Rozmowy te wytworzyły pomyślną atmosferę dla dalszych rokowań. Z polecenia Bogusława wyjechał do Gniezna jego poseł, wytrawny dyplomata dr Walenty Strientinus, celem przeprowadzenia rokowań z prymasem i jego przyjaciółmi politycznymi. Jesienią 1517 r. uzgodniono już projekt układu między Polską a Pomorzem Zach. w sprawie wspólnego postępowania wobec Krzyżaków i Brandenburgii. O treści projektu poinformowano niebawem króla Zygmunta, z którego ramienia udał się do Szczecina w styczniu 1518 r. Rafał Leszczyński. Z inicjatywy księcia ułożono w Szczecinie projekt "wieczystego przymierza" polsko-pomor-skiego; realizacja tego projektu oznaczałaby niewątpliwie rychłe złączenie Pomorza Zach. z Polską, zgodnie z życzeniami Bogusława i Łaskiego. Ale u króla Zygmunta więcej znaczyło zdanie innych doradców z kanclerzem Krzysztofem Szydłowieckim na czele, który usilnie zabiegał o dobre stosunki z cesarzem i Hohenzollernami brandenburskimi. Zygmunt nie poparł tedy inicjatywy ks. Bogusława i Łaskiego; wprawdzie nie ustosunkował się do niej negatywnie, ale sprawę wciąż odraczał. Tymczasem książę Bogusław wystawiony był na nacisk polityczny ze strony elektora brandenburskiego Joachima, domagającego się uznania jego zwierzchnictwa nad Pomorzem. Bogusław podtrzymywał nadal kontakty z Polską, zajmując m. i. życzliwe wobec Polski stanowisko w wojnie polsko-krzyżackiej w latach 1519—1521, kiedy to nie przepuszczał przez swe ziemie posiłków niemieckich dla Krzyżaków. Nie mogąc jednak liczyć w owych czasach na skuteczne poparcie ze strony Polski, postanowił uchronić się przed roszczeniami Brandenburgii przez przyjęcie bezpośredniego zwierzchnictwa cesarza. Na sejmie Rzeszy w Wormacji w r. 1521 Bogusław zgłosił swe poddaństwo cesarzowi Karolowi V. Cesarz wahał się zrazu, nie chcąc sobie zrażać możnego domu Hohenzollernów. Wówczas Bogusław oświadczył, że jeśli cesarz nie zechce przyjąć osobiście jego hołdu, to "zmuszony będzie oglądać się za innymi królestwami, które go lepiej przyjmą". Mówiąc to, miał Bogusław na myśli może i Dan-ię, a na pewno Polskę. W rezultacie Karol V przyjął hołd Bogusława, jako bezpośredniego lennika cesarstwa. Podrażniony elektor Joachim polecił schwytać Bogusława, gdy będzie wra- cał na Pomorze, ale ostrożny książę ominął posiadłości brandenburskie i okrężną drogą powrócił do Szczecina. Przyjęcie — a właściwie wznowienie — zwierzchnictwa cesarskiego nad Pomorzem Zach. unicestwiało wszelkie plany powrotu tego kraju pod berło polskie. Tyrn bardziej, skoro Zygmunt I rozwiązał niebawem kwestię krzyżacką w ten sposób, że zgodził się po likwidacji Zakonu na utworzenie lennego świeckiego księstwa w Prusiech pod rządami Albrechta Hohen-zollern-Ansbach, ostatniego w. mistrza krzyżackiego i pierwszego księcia pruskiego (1525). Złowrogie dla Polski następstwa tego faktu wynikały przede wszystkim z łączności interesów między Ansbachami pruskimi a główną linią Hohenzollernów w Brandenburgii. Polska mogła zabezpieczyć swoje żywotne interesy w rejonie nadwiślańskim tylko przez powstrzymanie dalszego rozrostu potęgi Brandenburgii, warunkiem tego jednak zasadniczym było wciągnięcie na powrót Pomorza Zach. w orbitę wpływów polskich. Tego właśnie zaniedbano z fatalnymi następstwami dla dalszych losów władztwa Polski na pobrzeżu bałtyckim. Zaniedbania polskie wyzyskała natomiast w pełni polityka brandenburska. Hohenzollernowie od czasu układu w Pyrzycach mieli już oparcie dla swych roszczeń do sukcesji na Pomorzu Zach.; niebawem zyskają podstawy dla podobnych roszczeń na wypadek wygaśnięcia linii Ansbachów w Prusiech Książęcych (1563). W XVII w. zdołają już znaczną część swych roszczeń zrealizować, kładąc podwaliny pod rozrost monarchii brandenbursko-pruskiej. Błędem polityki polskiej, błędem nie do darowania było pozostawienie im otworem podobnych możliwości. O błędach zaś kierowniczych sfer polityki polskiej można mówić choćby na tej podstawie, że już niektórzy współcześni przewidywali zgubne dla Polski konsekwencje zarysowującego się układu stosunków na pobrzeżu bałtyckim. Co do Pomorza Zach. dość przypomnieć politykę Łaskiego i Bogusława X. Dalszy rozwój stosunków w Rzeszy przyniósł znaczne osłabienie władzy cesarskiej oraz równoczesny wzrost znaczenia państw terytorialnych, w szczególności elektoratów. W tych warunkach nacisk Brandenburgii na Pomorze musiał się wzmagać. Już w r. 1523 Ferdynand Habsburg (brat Karola, zastępujący go podówczas w sprawach Rzeszy) skłonny był uznać roszczenia Hohenzollernów do zwierzchnictwa nad Pomorzem, zadowalając się pośrednim zwierzchnictwem władzy cesarskiej. Habsburgowie zmuszeni byli w ówczesnej sytuacji Rzeszy do koncesji na rzecz potężnych książąt terytorialnych, w danym wypadku Hohenzollernów. Doświadczył tego książę Bogusław X w ostatnich chwilach swego życia. Do ostatka wprawdzie odrzucał z całą stanowczością narzucanie mu zwierzchnictwa Hohenzollernów, na pewno jednak nie-wolny od trosk o dalszy los swego księstwa zamykał powieki (zmarł 5 października 1523 r.), on, który ostatni spośród książąt pomorskich reprezentował szerszą myśl polityczną, który najlepiej rozumiał, że istotne zabezpieczenie Pomorza Zach. możliwe jest tylko na drodze powrotu pod opiekuńcze skrzydła Polski.

ocena 4,3/5 (na podstawie 11 ocen)

wczasy, Bałtyk, kurorty, Pomorze Zachodnie, Pomorze, Bałtyk Zachodni, Łeba