Łeba nad morzem oraz inne miejscowości

wczasy, wakacje, urlop

Pomorze pod obcą wladzą

27 lutego 2013r.

POD OBCĄ WŁADZĄ Pomorza Zach. W roku 1648 na prowincję brandenburską i szwedzką stworzył stan rzeczy nienaturalny; terytorium, które od szeregu lat — mimo podziałów pomiędzy poszczególnych przedstawicieli dynastii książęcej — tworzyło jedność gospodarczą a w znacznym stopniu i administra-cyjno-polityczną, zostało teraz przecięte kordonem granicznym dwu rywalizujących ze sobą państw. Kluczowe pozycje zatrzymali Szwedzi, posiadając w swej części najlepsze porty, zachowując kontrolę i podział dochodów celnych w Kołobrzegu , należącym do części brandenburskiej. Całe Pomorze zniszczone zostało straszliwie w okresie działań wojennych, przemarszów i kwaterunków wojskowych, przy czym więcej od innych ucierpiały rolnicze ziemie wschodnie, które przypadły Brandenburgii. Zadawano sobie nieraz pytanie, jaki wpływ wywarła wojna na stosunki narodowościowe na Pomorzu. Z braku źródeł (względnie niewyzyskania ich dotychczas przez naukę polską) trudno jest obecnie dać dostateczną odpowiedź. Być może, iż większe straty materialne poniosła na Pomorzu niemczyzna, przeważająca w stanach wyższych, a więc zasobniejsza. Zarazem jednak wskazać należy, że mimo wszystko jako tako obronną ręką potrafiły wychodzić z opałów większe miasta, jak też i szlachta, kryjąca nieraz część swych zasobów po miastach, natomiast wsie i mniejsze miasta — gdzie przeważał jeszcze we wschodniej części element polski — bezlitośnie padały ofiarą burzy wojennej bez możliwości stawienia oporu czy też w inny sposób odwrócenia od siebie nieszczęść i ciosów. Straty wreszcie ludnościowe dotknęły na pewno w znaczniejszym stopniu ludność słowiańską, polską, która ginęła od kuli żołdactwa lub musiała ratować swe życie, pozostawiając cały dobytek na pastwę losu, chroniąc się po lasach lub uchodząc za granicę. W ogólności tedy raczej skłonni bylibyśmy przyjąć, że na Pomorzu silniej dotknięta została wojną polskość niż niemczyzna. Dodajmy jeszcze, że wytworzony w r. 1648 nowy polityczny stan rzeczy zapewniał niemczyźnie tak pod zaborem brandenburskim jak i szwedzkim zupełną przewagę w rządach krajem oraz przekreślał dotychczasowe tradycje historyczne Pomorza, nawiązujące do słowiańskiej i polskiej przeszłości tego kraju. Wystarczy tylko wskazać na znaczną i wzmagającą się wówczas siłę polskości w Lęborku i Bytowie, której ślady utrzymały się w tych ziemiach bardzo długo, bo aż do czasów ostatnich. Natomiast w innych częściach Pomorza zachodził proces odwrotny. Sam fakt przejścia ziem pomorskich pod rządy brandenburskie i szwedzkie stanowił czynnik ogromnie sprzyjający narastaniu sił niemczyzny. Podział Pomorza uważany był w szczególności przez Hohenzollernów za rozwiązanie przejściowe, stanowiące tylko etap na drodze do opanowania całego kraju przez Brandenburgię. Tuż po pokoju westfalskim elektor Fryderyk Wilhelm starał się nakłonić Szwedów w zamian za inne ustępstwa do wydania mu ujścia Odry, "tej bramy na morze, którą tworzyła rzeka wiążąca z Bałtykiem Śląsk i Wielkopolskę". Zdanie to zresztą stanowi interesujący przyczynek dla ilustracji ogólnej koncepcji zaborczych planów brandenburskich, obejmujących swym zasięgiem całe terytorium nadodrzańskie wraz z systemem Warty i Noteci. Ale Szwedzi, dla których panowanie nad ujściem Odry stanowiło jedną z ważnych podstaw władztwa nad Bałtykiem, odrzucili stanowczo sugestie elektora. Fryderyk Wilhelm zrozumiał, że roszczenia swe może zrealizować tylko przez wydarcie Szwedom ujścia Odry, musi więc czekać na taki ogólny układ sił politycznych nad Bałtykiem, który mu pozwoli zmierzyć się ze Szwecją. Tymczasem starał się zabrane ziemie związać z całością swego państwa. Na razie musiał tolerować jeszcze ustrój stanowy, choćby z tej przyczyny, że formalnie zachowali go i Szwedzi w swej części Pomorza; dzięki trwającej nieprzerwanie rywalizacji brandenbursko-szwedzkiej stany pomorskie zdołały pod obu zaborami zachować sporo swych praw i przywilejów. Zrazu Niemcy pomorscy życzliwiej ustosunkowali się do Brandenburgii niż do Szwecji, gdyż w elektorze widzieli jakby sukcesora dawnych książąt pomorskich, natomiast na Szwedów patrzyli jak na zwykłych zaborców. Niemniej już w początkach rządów brandenburskich stany zajęły postawę nieufną wobec elektora, obawiając się szczególnie jego dążeń do wprowadzenia systemu rządów absolutnych i centrali- stycznych. Zarówno szlachta pomorska jak i miasta zaczęły porozumiewać się w sprawie wspólnej obrony swych przywilejów; takie sąsiedzkie porozumienie objęło np. miasta Słupsk, Sławno i Darłowo. Elektor nie chciał jeszcze napinać struny i poszedł na kompromis. Po długich i dość burzliwych obradach sejmu pomorskiego w Stargardzie Fryderyk Wilhelm potwierdził dla brandenburskiej części Pomorza przywileje w r. 1654; stale więc zwoływane być miały sejmy krajowe, zapewniona została przewaga luteranizmu przy dopuszczeniu jednak częściowej tolerancji dla wyznania kalwińskiego (sam elektor był kalwinem) oraz zagwarantowane prawo piastowania urzędów krajowych wyłącznie przez rodowitych Pomorzan. Zasadnicze żądania stanów pomorskich były tedy zaspokojone, choć z dużym niezadowoleniem przyjęły one wprowadzenie do miast stałych garnizonów wojskowych. Fryderyk Wilhelm popierał interesy szlachty pomorskiej, w której widział dobry materiał na oficerów i urzędników; głaskanie szlachty odbywało się, oczywiście, kosztem chłopa, oddanego zupełnie na pastwę panów. Jak daleki od istotnej stabilizacji był ówczesny układ sił politycznych nad Bałtykiem, wykazały już najbliższe wydarzenia. Główny czynnik fermentu stanowiła Szwecja, dążąca do zapewnienia sobie zupełnego dominium maris Baltici. Na razie atak szwedzki skierował się przeciwko Polsce, która najdotkliwiej musiała odczuć skutki usadowienia się nad ujściem Odry wrogiego mocarstwa. Bazą wyjściową dla napaści szwedzkiej na Polskę w r. 1655 było właśnie ujście Odry i port szczeciński; przemarsz wojsk szwedzkich przez Pomorze brandenburskie nie nastręczał żadnych trudności — wobec "lisiej polityki" elektora, który czuł respekt tylko dla siły i spodziewał się osiągnąć z przebiegu wypadków korzyści. W pierwszej fazie wojny, w której Szwedzi odnosili łatwe zwycięstwa, elektor opowiedział się po stronie Szwedów. Niebawem jednak Polacy ocknęli się z letargu i podjęli skuteczną walkę z najeźdźcami. Zwycięskie zastępy polskie zaczęły już zagrażać posiadłościom wiarołomnego lennika (z Prus Książęcych) Fryderyka Wilhelma, a zapędzały się i na Pomorze, gdzie ludność burzyła się przeciwko elektorowi, wyklinając jego szwedzki alians. W wojnie brandenbursko-polskiej Pomorzanie chcieli zachować neutralność swego kraju, domagając się zmiany polityki elektora i zbliżenia do Polski. Tymczasem sytuacja Szwedów pogarszała się stale, zwłaszcza iż wystąpiła przeciwko nim Dania; również i cesarz prowadził politykę anty-szwedzką, udzielając pomocy Polsce. W tych warunkach przebiegły elektor porzucił Szwedów i przeszedł na stronę Polski, ale — przy poparciu dyplomacji cesarskiej — wymusił na Polsce za cenę pomocy zbrojnej w dalszej wojnie niemałe ustępstwa; w traktatach welawsko-bydgoskich (1657) król polski Jan Kazimierz przyznał mu suwerenność w Prusiech Książęcych, oddał w lenno Lębork i Bytów oraz puścił w zastaw starostwo starodrawskie (drahimskie). W dalszym toku wojny sprzymierzeńcy, król polski, elektor i cesarz—• udzielili pomocy królowi duńskiemu. Wówczas to zastęp wojsk polskich pod wodzą Stefana Czarnieckiego przeszedł przez Pomorze i odniósł głośne sukcesy nad Szwedami na ziemi duńskiej. Fryderyk Wilhelm pokusił się nawet o zdobycie Pomorza szwedzkiego, które cesarz gotów był mu przyznać po wyrzuceniu Szwedów. Wojska cesarskie i brandenburskie obiegły Szczecin. Miasto jednak zdołało się obronić dzięki wysiłkom załogi szwedzkiej i postawie mieszczan, którzy woleli wspomagać Szwedów niż dostać się pod rządy elektorskie (1659). Król szwedzki w nagrodę nadał miastu Szczecinowi nowy herb. Godne uwagi, jak już po niewielu latach zmieniły się poglądy Pomorzan w stosunku do Brandenburgii i Szwecji; rosły raczej sympatie dla Szwedów, budziła się żywa niechęć do Fryderyka Wilhelma, coraz bezwzględniej wyzyskującego kraj. Wojna zakończyła się pokojem w Oliwie, w którym Szwecja utrzymała swój stan posiadania oraz przodujące stanowisko nad Bałtykiem. Fryderyk Wilhelm musiał zrezygnować na jakiś czas z planu opanowania całego Pomorza, wzmocnił natomiast wydatnie swą pozycję — kosztem Polski — uwalniając się od zwierzchnictwa polskiego nad Prusami Książęcymi i opanowując Lębork, Bytów i St. Drawsko. W ten sposób Fryderyk Wilhelm urzeczywistnił swój "program minimalny" wyzyskania zawieruchy wojennej nad Bałtykiem. A terytorium nadwiślańskie Polski zostało jeszcze bardziej zwężone i silniej ujęte w kleszcze brandenbursko-pruskie. Rozrost monarchii Hohenzollernów na pobrzeżu bałtyckim powodował coraz groźniejsze konsekwencje dla Polski, które niestety, tylko nieliczne jednostki w Polsce pojmowały. Dodajmy, że elektorzy brandenburscy składali w istocie królom polskim hołdy z Lęborka i Bytowa (przez posłów) w ciągu XVII w. trzykrotnie, ostatni raz w r. 1698. Musieli też szanować przywileje miejscowych stanów, wciąż jeszcze silnie ciążących ku Polsce i znajdujących w Polsce niejednokrotnie ochronę przed centralistycznymi zakusami władców Brandenburgii. Również prawa religii katolickiej zostały, pod naciskiem Polski, zabezpieczone. W ciągu XVIII w. Hohenzollernowie stopniowo rozluźniali węzły powinności lennych z Lęborka i Bytowa, aż w końcu ziemie te wcielili wprost do swego państwa jako własność dziedziczną (w r. 1773, po pierwszym rozbiorze Polski), łącząc je następnie administracyjnie z Pomorzem Zach. "O protesty tamtejszych stanów, które zawsze kokietowały Polskę, oczywiście nie dbano; z trudnością tylko udało się stworzyć tamże uporządkowane stosunki". Tak charakteryzuje ostateczną likwidację tradycyjnych związków Lęborka i Bytowa z Polską — historyk niemiecki Wehrmann. St. Drawsko, na którym przyznano elektorowi w r. 1657 prawa zastawu, zatrzymała Polska do r. 1668: wówczas to Fryderyk Wilhelm, korzystając z zamętu panującego w Polsce w czasie bezkrólewia, obsadził Stare Drawsko i nie wypuścił go już z swych rąk, nie bacząc na protesty polskie. Mimo poprzednich niepowodzeń Fryderyk Wilhelm nie zaniedbywał żadnej okazji opanowania również i Pomorza szwedzkiego. W r. 1674 przyłączył się do koalicji państw europejskich, które wydały wojnę Ludwikowi XIV. Po stronie Francji stanęła jej sojuszniczka Szwecja i uderzyła na Brandenburgię. Elektor odparł zwycięsko atak i w dalszym toku wojny główne siły skierował przeciwko Szwedom. Akcje militarne Brandenburgii zmierzały do podboju Pomorza szwedzkiego. Zamiar ten znacznie ułatwiły elektorowi sukcesy floty holendersko-duńskiej nad szwedzką, wskutek czego Szwecja nie mogła dostarczać odpowiednich posiłków szczupłej swej armii pomorskiej. W następstwie tego wojska brandenburskie zajmowały jedno miasto po drugim i przystąpiły do oblężenia Szczecina. W tych warunkach konieczne było zaszachowanie elektora od wschodu i zagrożenie jego posiadłości w Prusiech Książęcych. Staraniem Francji doszło wówczas do porozumienia polsko-szwedzkiego. Szwedzi mieli uderzyć na Prusy od strony Inflant, przy poparciu króla Jana III Sobieskiego; w zamian za pomoc Polska odzyskać miała Prusy Książęce. Wykonanie tego planu godzącego w same podstawy państwa brandenbursko-pruskiego mogło było kompletnie zmienić układ sił politycznych nad Bałtykiem. Zawiedli jednak Szwedzi, którzy zbyt długo ociągali się z ekspedycją do Prus Książęcych. Tymczasem elektor zdobył Szczecin (w grudniu 1677 r.) i natychmiast wysłał korpus wojska dla osłony Prus Ks. Umacniając swe zdobycze pomorskie, zaszachowany od wschodu groźbą ataku szwedzkiego przy współudziale Polski, wycofał swe wojska z terenu walk na zachodzie (przeciwko Francji), narażając się wskutek tego ze strony innych państw koalicji na zarzuty niedotrzymania obowiązków sojusznika. W rezultacie państwa walczące zawarły pokój z Francją w roku 1678 (w Nimwegen), nie oglądając się na elektora. Mimo wszystko Fryderyk Wilhelm liczył na utrzymanie Pomorza szwedzkiego w swych rękach, zwłaszcza, że militarnie był dalej górą. Szwedzi dopiero zimą 1678 r. podjęli atak na Prusy Wschodnie, kiedy ogólna konstelacja polityczna w związku z kończącą się wojną uniemożliwiała Janowi III interwencję, nie mówiąc już o trudnościach wewnętrznych w Polsce, wywołanych akcją opozycji magnackiej, inspirowanej przez Brandenburgię; na domiar złego działania militarne przeprowadzili tak nieudolnie, że nadciągający z wielkimi siłami elektor z łatwością dywersję ową zlikwidował. Nie na wiele się jednak przydały elektorowi sukcesy wojenne, skoro politycznie znalazł się w zupełnej izolacji. Za pokonaną Szwecją ujęła się jej sojuszniczka Francja i pod jej naciskiem elektor musiał zawrzeć w r. 1679 pokój ze Szwecją, wyrzekając się wszelkich zdobyczy wojennych. Z wściekłością podpisywał elektor ten pokój, dając swym załogom rozkaz opuszczenia Pomorza szwedzkiego. Do Szczecina wkroczyły zno-wuż wojska szwedzkie; władzę gubernatorską objął niedawno pokonany przez Brandenburczyków gen. szwedzki Kónigsmarck, który już stracił był zupełnie wiarę w przywrócenie rządów szwedzkich na Pomorzu. Na szali tych wypadków zaważyło również stanowisko Polski. Wypada tutaj przytoczyć zdanie, wypowiedziane przez nas 16 lat temu, w rozprawie poświęconej ówczesnej polityce Sobieskiego: "Nie wprowadził wprawdzie Jan III w czyn swych planów bałtyckich, nie zdołał zdobyć dla Rzplitej czy dla swego syna (królewicza Jakuba) Prus Wschodnich — na nieprzezwyciężone bowiem natrafił przeszkody. Niemniej swą polityką w latach 1675—1679 przyczynił się walnie do pozbawienia Fryderyka Wilhelma owoców jego zwycięstwa nad Szwecją i odsunięcia Hohenzollernów od ujść Odry na pół jeszcze wieku" (Pi-warski K., Polityka bałtycka Jana III, Cieszyn 1932). Po bankructwie swych planów zdobywczych Fryderyk Wilhelm tym usilniej zajął się utrwalaniem władzy absolutnej w swoich terytoriach. System centralistyczny i fiskalizm brandenburski dotknął wówczas także i Pomorze, z trudem odbudowujące się po poprzednich ciosach wojennych. Naczelne władze administracyjne i sądowe dla prowincji pomorskiej osadził elektor w Stargardzie; dzięki temu szybciej postąpiła odbudowa miasta prawie zupełnie zniszczonego w czasie wojny 30-letniej przez grabieże żołdactwa i pożary. Pod rządami brandenburskimi Pomorze było prowincją ubogą, słabo zaludnioną (w r. 1688 — 115.000 mieszkańców), ledwie wegetującą. Pewne ożywienie w stosunkach gospodarczych wprowadziło osiedlenie pod koniec XVII w. emigrantów francuskich — hugonotów (protestantów, wygnanych z Francji); w Stargardzie, Kołobrzegu i Słupsku powstały wówczas "kolonie francuskie". Jednak nienaturalny podział Pomorza na część brandenburską i szwedzką przekreślał niemal możliwości bujniejszego rozwoju gospodarczego. Stosunkowo lepiej powodziło się miastom Pomorza szwedzkiego, zasilanym wymianą handlową ze Szwecją. Należy zaznaczyć, że po rządach szwedzkich pozostało dobre wspomnienie, jako po okresie raczej pomyślnym w porównaniu z późniejszymi rządami Prus nad całym Pomorzem. Wstrząs zasadniczy w ówczesnym układzie sił politycznych nad Bałtykiem przyniosła wielka wojna północna (1700—1721). Zaraz w jej początkach elektor brandenburski Fryderyk III przybrał w Królewcu tytuł króla pruskiego jako Fryderyk I (1701). W toku działań wojennych Karola XII, króla szwedzkiego, na terenie Polski, Pomorze szwedzkie odgrywało znów ważną rolę jako baza dowozu posiłków i zaopatrzenia dla armii szwedzkiej. Pojawiali się na Pomorzu i Polacy, stronnicy Szwecji. W Szczecinie osiadła w r. 1705 żona Leszczyńskiego Katarzyna z Opalińskich wraz z swym dworem. Z czasem odmieniły się losy wojny. Zwycięski Karol XII potknął się w walce z niedocenianym zrazu, a w istocie najgroźniejszym przeciwnikiem — carem rosyjskim Piotrem Wielkim. W następstwie Stanisław Leszczyński musiał uchodzić z Polski i schronił się pod opiekę Szwedów na Pomorze. Przebywał teraz jakiś czas w Szczecinie i w Bardo; stąd dalej prowadził akcję na terenie polskim, wydawał w Szczecinie druki ulotne w języku polskim, a nawet organizował wysyłkę oddziałów partyzanckich do Polski. Już jednak w r. 1711 wkroczyły na Pomorze szwedzkie wojska saskie i rosyjskie, a wybrzeże i wyspy atakowała flota duńska. W r. 1713 po dłuższym oblężeniu wojska rosyjskie i saskie zdobyły Szczecin. Dotąd Prusy zachowywały w wojnie neutralność, bojąc się wciąż jeszcze narazić Szwedom. Kiedy jednak w grę weszły dalsze losy Szczecina, król pruski Fryderyk Wilhelm I zdecydował się na wystąpienie, nie chcąc, by mu ktoś inny sprzątnął sprzed nosa łakomy kąsek. Na podstawie układu z wodzem rosyjskim kniaziem Mienszy-kowem wziął w sekwestr Szczecin wraz z okolicą po rzekę Pianę na okres wojny, zobowiązując się zabezpieczyć miasto od ewentualnych zakusów rewindykacyjnych Szwecji; w październiku 1713 r. wojska pruskie wkroczyły do Szczecina. Nawet jednak i wtedy Fryderyk Wilhelm I zajmował stanowisko dwulicowe, zapewniając Szwedów, że okupacja pruska ma charakter przejściowy, a celem jej jest zabezpieczenie praw szwedzkich. Ale gdy Szwedzi nie chcieli uznać pruskiego sekwestru na terytorium szczecińskim, Fryderyk Wilhelm postanowił wreszcie zrzucić maskę. W czerwcu 1714 r. zawarł układ z Rosją, uzyskując od cara Piotra przyrzeczenie wcielenia do Prus obszaru szczecińskiego po Pianę, następnie Oło-goszczy, wysp Wolin i Uznam; natomiast Strzałów i Rugia miała przypaść Danii. Teraz wojska pruskie wzięły udział po stronie wojsk saskich, rosyjskich i duńskich w dalszym rugowaniu Szwedów z Pomorza. Pod koniec 1715 r. padł też i Strzałów, broniony długi czas dzielnie przez samego Karola XII. Wyratowawszy się jednak z oblężonego miasta król szwedzki nie dawał za wygraną i podtrzymywał wojnę, odmawiając stanowczo zgody na rezygnację z posiadłości pomorskich. Dopiero po śmierci króla (1718) rząd szwedzki ustąpił, widząc zupełną beznadziejność walki z koalicją wrogów. Rokowania szwedzko-pruskie doprowadziły do rezygnacji Szwedów ze Szczecina i terytorium po Pianę w zamian za odszkodowanie pieniężne. Traktat został ratyfikowany w styczniu 1720 r.: od tej chwili Prusy formalnie objęły władztwo nad Szczecinem i całym ujściem Odry, wraz z wyspami Wolin i Uznam. Przy ostatecznej pacyfikacji (1721) Szwedzi utrzymali się przecież przy Strzałowie, Ołogoszczy, Gryfii oraz wyspie Rugii; ta część Pomorza pozostała przy Szwecji aż do r. 1815. Niemniej losy Pomorza Zach. rozstrzygnięte zostały w zasadzie już w r. 1720. Prusy osiągnęły główny przedmiot wiekowych pożądań polityki brandenburskiej: ujście Odry. Dalszy rozrost Prus w ciągu XVIII w. przesądził również i losy owej "resztówki", pozostałej w rękach Szwedów. Król pruski Fryderyk II wykończył budowę "nadodrzańskiego państwa" Hohenzollernów, wydzierając Austrii w r. 1741 niemal cały Śląsk. Tenże król, zwany przez historyków niemieckich "wielkim", zrealizował drugi zasadniczy pian Hohenzollernów, zagarniając w pierwszym rozbiorze Polski (1772) Pomorze nadwiślańskie i łącząc w ten sposób terytorialnie swe posiadłości brandenbursko-pomorskie z Prusami Wschodnimi. W dalszych rozbiorach Polski zagarnęły Prusy nowe wielkie obszary ziem polskich, m. i. Wielkopolskę, a więc kraj dorzecza Warty, związany najściślej z systemem Odry. Tak tedy zabór Pomorza Zach. przez Prusy, dokonany w latach 1648—1720, w dalszych swych konsekwencjach przyniósł zagładę państwa polskiego, spowodowaną głównie przez zaborczą politykę Prus. Wobec ogromnego rozrostu monarchii pruskiej pozycje szwedzkie na Pomorzu były na dłuższą metę nie do utrzymania. W wyniku wielkiej wojny północnej Szwecja utraciła stanowisko mocarstwowe i spadła do roli czynnika drugorzędnego w polityce bałtyckiej. W tych warunkach i rządy szwedzkie w Strzało wie czy na Rugii były przeżytkiem, wspomnieniem jedynie minionych czasów świetności Szwecji, a mogły się jeszcze utrzymać przez wiek prawie tylko dzięki temu, że nikt w Europie nie życzył sobie dalszych nabytków pruskich na pobrzeżu bałtyckim. Prusy jednak doczekały się korzystniejszego dla siebie momentu po klęsce Napoleona; na kongresie wiedeńskim w r. 1815 w związku z ogólnymi zmianami mapy Europy zdołały położyć rękę również i na szwedzkim dotąd Pomorzu.

ocena 3,8/5 (na podstawie 10 ocen)

Wyjedź na wakacje nad morzem nad polski Bałtyk.
wczasy, Bałtyk, kurorty, Pomorze, Pomorze Polskie, Pomorze Zachodnie, Kołobrzeg