Łeba nad morzem oraz inne miejscowości

wczasy, wakacje, urlop

RYBOŁÓWSTWO

19 kwiecień 2013r.

RYBOŁÓWSTWO Morze kryje w sobie ogromne zasoby cennego surowca — ryb, które, posiadając bardzo dużo białka (10%—15%), są wysokowartościowym pożywieniem. Najstarszym narzędziem rybackim, szeroko rozpowszechnionym na całej kuli ziemskiej, są ości. Zęby ości zaopatrzone są w zadziory, nie pozwalające na wyśliźnięcie się grotu z ciała ofiary. Rybacy używają ości zarówno do połowu w dzień, czatując cierpliwie nad brzegiem, jak również do połowów nocnych przy świetle płonącej pochodni. Ryby zwabione światłem wypływają z głębin prawie do rąk brodzącego lub płynącego łodzią rybaka. W momencie gdy ryba znajduje się w odpowiedniej odległości, łowiący godzi w nią ościami osadzonymi na drzewcu. W Polsce od kilkudziesięciu lat łowienie ryb przy pomocy ości uważane jest za kłusownictwo i jako takie karane. Ze starych kronik i wykopalisk wiadomo, że i Pomorzanie używali do połowu ryb ości. Ryby drobne, przede wszystkim śledzie, łowili sieciami. Obok rolnictwa i hodowli najważniejszą gałęzią gospodarki Słowian pomorskich było rybołówstwo morskiej uprawiane przez nich z dawien dawna, jeszcze przed mieszkańcami północnej i zachodniej Europy, którzy od Słowian nauczyli się umiejętności połowu, solenia i handlu śledziami, tą najpopularniejszą i najbardziej w średniowieczu cenioną rybą. Do najważniejszych portów rybackich Słowian należały Arkona na Rugii, Wolin, Kołobrzeg i Gdańsk. Zakonnik opisujący żywot św. Ottona wspomina między innymi: „Ryb na Pomorzu jest obfitość wszelką miarę przechodząca... Kupiłbyś wóz śledzi za jeden pieniążek, a to świeżych, pachnących i tłustych". Zachodnioniemiecki uczony Meyer pisze; „Słowian cechowało wielkie zamiłowanie do rybołówstwa i w przemyśle tym byli oni niezwykle sprawni. Po podbiciu ich przez Germanów, którzy z natury byli rolnikami, rybołówstwo upadło na całym Pomorzu". Dziś na słowiańskim wybrzeżu znów rozkwita rybołówstwo. Nauka pogłębia 4 Koszaliński Szlak Nadmorski coraz bardziej wiedzę o życiu morza. Technika coraz bardziej usprawnia narzędzia połowów i sposoby przetwórstwa. Wędrując brzegiem koszalińskiego wybrzeża, wypadnie nam nieraz nocować w chacie rybaka, należy więc coś niecoś wiedzieć o pracy gospodarza. Gospodarzem będzie przeważnie rybak przybrzeżny, łodziowy, wyciągający po skończonym połowie swoją łódź wiosłowo-żaglową na piaszczysty brzeg plaży. Najwięcej zysków przynosi rybakowi węgorz. Tuż przed nastaniem zimy, gdy węgorze wzdłuż brzegów wędrują na tarło na Morze Sargassówe, rybak zastawia na nie sieci typu pułapkowego, tzw. żaki. Prostopadle do brzegu ustawia się dłuższe skrzydło żaka. Węgorz napotkawszy na swojej drodze przeszkodę, stara się ominąć ją od strony morza i przesuwa się od brzegu wzdłuż skrzydła aż trafi do otworu właściwej, stożkowatej części łownej żaka. Żaków nigdy nie stawia się pojedynczo, zawsze zespołowo, tak by jeden stanowił przedłużenie drugiego. Flądry łowi się na haczyki. Haczyki wiszą na bawełnianym sznurku zamocowanym na długiej konopnej lince. Koniec linki przywiązany jest do kamienia kotwicznego, połączonego ze szklanym pływakiem oraz sztandarkiem z białą lub kolorową szmatką. Haczyki leżą na dnie, a na każdy z nich nadziana jest przynęta, przeważnie garnęła (raczek). Flądra jest rybą denną, odżywiającą się zwierzętami żyjącymi na dnie, łatwo więc skusi się na oczekującą przynętę. Flądry łowi się również sieciami. Sieci te, typu zastawnego, rybacy nazywają netami. Aby sieć utrzymywała się w pozycji pionowej, obciąża się ją u dołu ołowiem, na górze zaś umocowuje się kawałki korka. Podobnie do netów flądrowych zbudowane są sieci zastawne na szproty i śledzie, zwane mancami. Rybak pełnomorski wypływa z portu na połów kutrem. Jego narzędzia połowu to włok i pławnica. Włok jest siecią w kształcie ogromnego worka trałowanego (ciągnionego) przez kuter, pławnica natomiast to prostokątna sieć, zaopatrzona na górnej krawędzi w szklane pływaki, na dolnej w ciężarki. Wiele takich sieci połączonych ze sobą stanowi jakby firankę, na którą natrafiają pływające na powierzchni ryby i wplątują się w oczka tej pułapki. Pławnic kuter nie ciągnie, lecz pozwala im swobodnie dryfować. W nocy pływaki pławnic zaopatrzone są w światła, a dryfujący kuter zapala również dwa białe światła umieszczone na różnych wysokościach. Ryba — jako zwierzę zimnokrwiste — po wydobyciu na powierzchnię ulega szybkiemu rozkładowi. Bakterie bowiem, które znajdują się w jej organizmie natrafiają w cieple na szczególnie, dogodne warunki rozwoju i szybko rozkładają mięso. Aby temu zapobiec, złowione śledzie patroszy się, wyrywając przewód pokarmowy, gdzie skupia się najwięcej bakterii, a następnie soli się w beczkach, wykorzystując zabójcze działanie soli na bakterie. Dorsze patroszy się również, przemywa, układa w lodzie, a często też soli. A teraz kilka cyfr: w 1955 roku jeden rolnik dostarczył 8,2 t ziemiopłodów, natomiast jeden rybak morski 20,3 t ryby. Ilość złowionej ryby na jednego mieszkańca w 1956 roku wynosiła: w Norwegii 615,0 kg, w Polsce 4,5 kg a przeciętnie na świecie 9,6 kg. Rybołówstwo morskie odłowiło łącznie w roku 1958 — 124 tys. ton ryb, w tym 57 tys. ton śledzi dalekomorskich, 36 tys. ton dorszy i 15 tys. ton śledzi bałtyckich. Znaczy to, że rybacy morscy łowią przeciętnie dla każdego obywatela naszego kraju (włączając w to niemowlęta) od 15 do 18 sztuk śledzi na rok.

ocena 4,5/5 (na podstawie 10 ocen)

wczasy, Bałtyk, kurorty, Rybołówstwo, Bałtyk, Morze, Pomorze, wycieczki