Łeba nad morzem oraz inne miejscowości

wczasy, wakacje, urlop

"Sąd Ostateczny" Memlinga

01 września 2011r.

W dniu 27 kwietnia 1473 r. Paul Benecke, kaper gdański i dowódca karaweli "Peter von Danzig", pełniący służbą wojenną w blokadzie Anglii przez Hanzą, napadł i po zażartej walce opanował włoski statek "Świąty Mateusz". Wśród bogatych łupów znalazł się okazały tryptyk, ze sceną Sądu Ostatecznego w środkowej szafie i wyobrażeniem wstępowania do nieba na jednym, a wtrącania do piekła na drugim skrzydle ołtarza. Na odwrocie umieścił artysta portrety fundatorów dzieła - Angela Tani i Katarzynę Tanagli. Obydwoje byli florentyńczykami i tryptyk przeznaczyli do jednego z kościołów swojego miasta. Zamiast jednak do Florencji popłynął Sąd Ostateczny do Gdańska i przez właścicieli zwycięskiego okrętu, trzech miejscowych kupców (J. Sidinghusen, T. Valandt i H. Niederhoff) przekazany został kościołowi NP Marii. Opisane wypadki stanowiły jakby zapowiedź późniejszych niespokojnych dziejów tryptyku. Najpierw podjął gwałtowną interwencję władca Burgundii Karol Śmiały, pod którego banderą płynął zagarnięty statek. Gdy nie pomogły jego protesty i żądania, wystąpił najpierw legat papieski, a następnie sam papież Sykstus IV i w ostrej, tchnącej oburzeniem bulli domagał się od Gdańska zwrotu dzieła. Ani zapowiedź zemsty, ani groźba klątwy nie przestraszyły rajców gdańskich i Sąd Ostateczny, oceniony w 1473 r. jako piękne, pełne szlachetnej sztuki dzieło malarskie pozostał w grodzie nad Motławą. Podziwiano go powszechnie wówczas i później, ale chyba największe wrażenie zrobił obraz na carze Piotrze Wielkim. Gdy w 1717 r. zwiedzał Gdańsk i jego zabytki, zobaczył sławny tryptyk i zapłonął pragnieniem włączenia go do swojej kolekcji malarstwa niderlandzkiego. Wymusiwszy na Radzie Miejskiej ogromną kontrybucję za wycofanie swoich wojsk plądrujących okolice i posiadłości Gdańska zażądał dodatkowo podarowania mu upragnionego malowidła, jako wyrazu wdzięczności za "szczęśliwe" dla miasta zakończenie rokowań. Gdańszczanie, nie zważając na wrogie naciski dyplomatyczne, nie wydali cennego dzieła. Utracili je jednakw1807 r. .kiedy francuski baron Vivant Denon, grabiący w podbitej przez Napoleona części Europy dzieła sztuki, nie pominął gdańskiego ołtarza, tak jak i obrazu Palmy Młodszego z katedry św. Jana w Warszawie. Sąd Ostateczny traf i I wówczas do Luwru, skąd po klęsce Napoleona zabrali go Prusacy i przewieźli do Berlina. Podjęte przez nich usilne zabiegi o pozyskanie tryptyku spaliły na panewce, gdyż Gdańsk zażądał twardo zwrotu dzieła. W styczniu 1817 r. powróciło ono do swoich właścicieli. Po raz drugi znalazło się w Niemczech podczas ostatniej wojny, wywiezione przez hitlerowców wraz z innymi dziełami sztuki. W 1945 r. obraz znalazł się w rękach wojsk radzieckich i przewieziony został do Moskwy, gdzie poddano go starannym zabiegom konserwatorskim. W 1956 r. władze ZSRR przekazały tryptyk wraz z setkami innych dzieł sztuki Polsce. Po krótkim okresie eksponowania w Muzeum Narodowym w Warszawie powrócił Sąd Ostateczny do Gdańska i znajduje się odtąd w stałej ekspozycji malarstwa flamandzkiego i holenderskiego, otwartej w Muzeum Narodowym. Równie zacięte spory, jak o posiadanie dzieła, toczyły się od paru wieków o jego autorstwo. Przypisywano je van Eyckom, M.W. Hirthowi, to znów Rogerowi von der Weyden i innym. Dopiero w 1843 r. padło po raz pierwszy nazwisko zapomnianego Memlinga. Hans Memling pochodził z Seligenstadt nad Menem, skąd wywędrowal we wczesnej młodości do Niderlandów, które stały się jego ojczyzną z wyboru. Studiował w pracowni Rogera van der Weyden w Brukseli, skąd przeniósł się na stale do sławnej Brugii, gdzie doszedł do wielkiego majątku. Zmarł w 1494 r. i głucho było o nim przez parę wieków. Dziś Hans Memling cieszy się sławną jednego z najwybitniejszych mistrzów pędzla późnego średniowiecza, a jednym ze szczytowych dzieł jego geniuszu jest niewątpliwie gdański Sąd Ostateczny. Dla obejrzenia tego obrazu przybywają corocznie do Gdańska wytrawni turyści i miłośnicy malarstwa. Jest to niepowtarzalna w swej kompozycji, subtelnej kolorystyce i wstrząsającym realizmie wizja ostatniego rozliczenia boskiego z rodzajem ludzkim. Majestat Chrystusa umiejscowionego nad wychodzącymi z grobów gromadami stworzeń ludzkich, o które walczą szatani z aniołami, przepych i spokój nieba oraz straszliwy obraz piekła i cierpień strąconych doń ludzi pozostawia na widzu niezatarte wrażenie.

ocena 3,8/5 (na podstawie 10 ocen)

Na wczasy nad morzem do Polski.
Memling, atrakcje, muzeum, zabytki