Łeba nad morzem oraz inne miejscowości

wczasy, wakacje, urlop

Zdobywanie głębin morskich

27 luty 2013r.

Zdobywanie głębin morskich W r. 1930 przyrodnik amerykański William Beebe (czytaj: Bib) wspólnie ze swym asystentem, geologiem Otisem Bartonem, skon­struował dużą, stalową kulę: batysferę, o średnicy 1,5 m, w której po raz pierwszy opuszczono się na głębokość kilkuset metrów. W grubych ściankach batysfery znajdowały się niewielkie okienka obserwacyjne ze szkła grubości 15 cm, co pozwalało na obserwację flory i fauny morskiej. Niewiele większy był także otwór wejściowy, przez który trzeba było wchodzić na czworakach. Pierwsze próby zanurzania się w batysferze przeprowadzili Amerykanie w r. 1930, osiągając głębokości do 400 m. W r. 1932 dotarli już do głębokości 600 m, w r. 1934 zaś opuścili się na głę­bokość poniżej 900 m. Wrażenia z tej ostatniej podróży opisał W. Beebe w ciekawej książce 923 metry w głąb oceanu. Pisze on, że na tej głębokości panuje już zupełna ciemność (por. str. 90), rozjaśniana tylko od czasu do czasu nikłym świeceniem zwierząt głębinowych- Po pewnym czasie w ulepszonej batysferze, nazwanej baty- skopem, pomocnik Beebe'a, Barton, osiągnął u wybrzeży Kalifornii rekordowe dla kuli zawieszonej na linie zanurzenie 1360 m. Do tego celu potrzebna była jednak bardzo długa stalowa lina. Jasne jest zatem, że ciężar tej długiej liny wraz ze stalową kulą był ogromny. Było to więc połączone z dużym niebezpieczeństwem. Najgroźniejsze jest wówczas falowanie. Fale bowiem jak gdyby podrzucają statek i mogą spowodować przerwanie się i tak już silnie naprężonej liny. Trudności te pokonał dopiero słynny fizyk francuski August Piccard (czytaj: Pikar). Zbudował on szczelną i niezwykle wytrzy­małą na wielkie ciśnienie dwuosobową kabinę stalową, która otrzy­mała nazwę batyskafu. Kabina ta, zbudowana również w kształcie kuli, wytrzymywała (zgodnie z teoretycznymi obliczeniami) ciśnienie panujące na głębokości 20 km, podczas gdy największe głębokości oceaniczne nie przekraczają 10—11 km. Kula ta zawieszona była na pływaku w postaci olbrzymiego zbiornika, zbliżonego kształtem do łodzi podwodnej, wypełnionego lekką benzyną. Najważniejszym problemem było zabezpieczenie powrotu na powierzchnię morza. Kula wraz z pływakiem (balonem) była lżej­sza od wody. Należało ją więc obciążyć, ale w ten sposób, by w każdej chwili istniała możliwość odczepienia balastu; ten mechanizm mu­siał bezwarunkowo i niezawodnie działać, w przeciwnym bowiem wypadku batyskaf mógłby już nie wypłynąć na powierzchnię. W tym celu pod pływakiem zawieszono dużą metalową skrzy­nię, wypełnioną drobnymi żelaznymi kulkami. Otwór wylotowy zbudowany był u dołu w kształcie dużego leja. Otwór ten był stale otwarty, kulki metalowe zaś przytrzymywał w skrzyni potężny ele­ktromagnes. Ilość balastu można więc było dowolnie zmniejszać za pomocą wyłączania prądu (elektromagnes wówczas nie działa). Na wypadek awarii Piccard całą skrzynię balastową zawiesił również na elektromagnesie, toteż w razie potrzeby mógł się jej zupełnie pozbyć. W r. 1953 August Piccard opuścił się w batyskafie na dno Morza Śródziemnego, tj. na głębokość 2347 m. Opuszczając się notował bardzo skrzętnie wszelkie spostrzeżenia. Pisał on, że na głębokości kilkunastu zaledwie metrów zapadał już zmrok. Na głębokość 80 m dochodziło już tylko słabe, ciemnoniebieskie światło. Zdawałoby się, że głębiej już nie należy się spodziewać większych skupisk życia. A jednak na głębokości 640 m Piccard zaobserwował bardzo obfity plankton, wyglądający jak śnieg. O 200 m niżej spotykał wielkie skorupiaki i meduzy. Niektóre z tych zwierząt świeciły w ciemności bladożółtym, zielonkawym światłem. Spotykał również większe zwierzęta, jak np. kilkumetrowego rekina! Głębiej istniała już właści­wie "pustynia życia". To samo stwierdził on również na samym dnie, które było słabo zamieszkałe. Panował tam odwieczny, niczym nie zakłócony spokój. Jest to więc środowisko zupełnie niepodobne do wzburzonego na powierzchni morza. Warto dodać, że Piccard w swoim batyskafie — oczywiście ulepszonym — pobił drugi raz rekord głębokości zanurzania się, opuszczając się w Rowie Tyrreńskim (Morze Śródziemne) do głębo­kości 3150 m.

ocena 4,3/5 (na podstawie 11 ocen)

Wyjedź na wakacje nad morzem nad polski Bałtyk.
wczasy, Bałtyk, kurorty, Głebiny Bałtyku, Nasze morze, Nurkowanie, Flora i fauna