Łeba nad morzem oraz inne miejscowości

wczasy, wakacje, urlop

Ziemniaki z Bonina

28 wrzesień 2011r.

Ziemię koszalińską - ze względu na szczególne warunki klimatyczne i glebowe - nazywają czasem uczeni drugą ojczyzną ziemniaka. Roślina, bez której nie moglibyśmy sobie dziś wyobrazić gospodarki żywnościowej - przeniesiona przez Hiszpanów z Peru (stąd nazwa wielkopolska... pyry) i jeszcze na stole króla Jana Sobieskiego budząca sensację — w Koszalińskiem znalazła doskonałe warunki rozwoju. Uczeni rolnicy jeszcze przed II wojną prowadzili tu badania nad wyhodowaniem szlachetnych, odpornych na choroby i wydajnych odmian ziemniaka. Byli wśród nich agronomowie poznańskiej Wyższej Szkoły Rolniczej. W roku 1745 w Kołobrzegu rada miejska podała do wiadomości, że wszystkim posiadaczom ogrodów przydzielone będą kartofle. Na odgłos bębna zainteresowani pośpieszyli na rynek. Obok wozu przykrytego brezentowym dachem stali panowie z rady miejskiej i pokazywali egzotyczny owoc, którego nikt dotychczas w Kołobrzegu nie oglądał. Pisarz miejski odczytał zawiłą instrukcję sadzenia i pielęgnacji ziemniaka, jak również sposób gotowania i przyrządzania. Mało kto rozumiał. Wszyscy brali do rąk bulwy, oglądali je, wąchali, gryźli, wyrzucali. Mimo to rozdzielono między ogrodników wszystkie bulwy. Nikt jednak nie wiedział, co z nimi robić. Przeważało przekonanie, że wyrosną z nich drzewa, z których strząsać się będzie owoce jak jabłka. Jedni zasadzili więc tu i ówdzie pojedyncze sztuki. Drudzy zsypywali ziemniaki na stos i przysypywali cienką warstwą ziemi. Na tych, którzy po prostu wyrzucili przydzielone im ziemniaki na śmietnik, komisja lustracyjna nałożyła grzywny. Lecz w żadnym wypadku plonu nie uzyskano. Dopiero rok później przyjechał drugi transport sadzeniaków. Wraz z nimi przyjechał rolnik ze Szwabii, obeznany z ich uprawą. Rozdawał on drukowane ulotki z instrukcją. Pomagał osobiście przy sadzeniu i pielęgnacji. Tym razem chwyciło (wg Mariana Czernera -Wybrzeże Pomorza Zachodniego). Badania uczonych nad ziemniakiem przejął zorganizowany w 1966 r. Instytut Ziemniaka w BONINIE. Instytut ten podległy Ministerstwu Rolnictwu ma pokaźny dorobek naukowy wysoko oceniany nie tylko w kraju, ale i za granicą, zarówno w hodowli nowych odmian, nowych sposobów uprawy, jak również w przekazywaniu rolnikom wyników tych osiągnięć. Co roku szkoli się w Instytucie od 4 do 6 tys. specjalistów z całego kraju zajmujących się produkcją ziemniaka. Naukowcy z Bonina skoncentrowali swe wysiłki na wyhodowaniu wysokopiennych odmian tej najpowszechniejszej w Polsce rośliny. Wyniki są rewelacyjne. Np. opracowana przez Instytut "agrotechnika wysokich plonów ziemniaka na glebach typowo ziemniaczanych" została zastosowana w 8 państwowych przedsiębiorstwach gospodarki rolnej województwa szczecińskiego oraz w 3 innych gospodarstwach rolnych przy udziale Akademii Rolniczej w Szczecinie. Średnie plony uzyskane na plantacjach o powierzchni 181 ha, wyniosły w 1977 r. 268 q z ha i były o 99 ą z ha wyższe, aniżeli na pozostałych plantacjach. Nie jest to kres możliwości ziemniaka. Uczeni z Bonina posłali wyhodowane przez siebie odmiany — dla celów doświadczalnych do Holandii i Francji. Tam wykazały zdumiewającą plenność. Bonińska "Janka" wydała — w przeliczeniu na jeden hektar 712 kwintali, "Tarpan" - 648 ą, "Ryś" - 552 ą, a "Sokół" — 588 ą. A więc cztero- i trzykrotnie więcej niż rodzi się ziemniaków na jednym hektarze przeciętnego polskiego gospodarstwa. Zastosowana w 10 PGR województw szczecińskiego i koszalińskiego opracowana przez Instytut "kompleksowa technologia uprawy, zbioru i ulepszona agrotechnika ziemniaka" data wzrost plonów z obszaru 430 ha o ponad 40 q z ha w porównaniu z plonami pozostałych upraw ziemniaka. Zaś "nowoczesna technologia uprawy ziemniaka jadalnego" zalecana przez Instytut, zastosowana na obszarze 340 ha w różnych gospodarstwach, zapewniła nie tylko średni wzrost plonów o 30 q z ha, ale także wyższą jakość ziemniaków jadalnych. Powszechne zastosowanie nowych odmian i nowej technologii produkcji ziemniaka zapewniłoby, jak się ocenia, wzrost plonów tej rośliny co najmniej do 250 q z ha. Jest to więc sprawa zasadnicza dla wyżywienia całego narodu.

ocena 4,3/5 (na podstawie 11 ocen)

przyroda, Nad morzem